Wyobraź sobie taką sytuację – Twój produkt pachnie idealnie, smakuje dokładnie tak, jak powinien, a jego tekstura jest bez zarzutu. Eksperci z działu rozwoju produktu, działu jakości oraz paneliści sensoryczni są zadowoleni. Produkt przechodzi audyty wewnętrzne, trafia do sieci handlowych i generuje wysokie obroty.
A potem przychodzi raport państwowej inspekcji i okazuje się, że… co trzecia firma z branży zalicza oficjalną wpadkę.
Dokładnie taki scenariusz wyłania się z najnowszych danych Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych IJHARS Urzędnicy wzięli pod lupę tłuszcze mleczne do smarowania – głównie masło oraz masło klarowane zarówno producentów, jak i placówki handlowe.
Skontrolowano 72 podmioty na terenie całego kraju. Wynik? Nieprawidłowości stwierdzono aż u 29,2% kontrolowanych podmiotów.
Dla kadry zarządzającej w sektorze mleczarskim to sygnał ostrzegawczy. W dzisiejszych realiach rynkowych wpadka przed inspekcją to nie tylko kwestia mandatu. To ryzyko natychmiastowego wstrzymania partii towaru, dotkliwe kary finansowe, utrata pozycji w sieciach handlowych oraz kryzys wizerunkowy, który w dobie social mediów potrafi zniszczyć zaufanie budowane latami.
Co najbardziej uderza w raporcie? IJHARS nie zakwestionowała cech organoleptycznych żadnej z badanych partii. Smak, zapach i wygląd były bez zarzutu.
Producenci „wyłożyli się” na parametrach, których nie da się ocenić ludzkim okiem ani podniebieniem. Dane liczbowe, dane laboratoryjne bezlitośnie obnażyły dwa główne obszary ryzyka:
12,9% skontrolowanych partii to niezgodności fizykochemiczne
Dotyczyły przede wszystkim zawartości tłuszczu niezgodnej z przepisami lub z tym, co producent sam zadeklarował na opakowaniu. Zgodnie z unijnym Rozporządzeniem nr 1308/2013, klasyfikacja prawna tłuszczów mlecznych jest bezwzględna. Każde odstępstwo od normy to z perspektywy prawa fałszowanie produktu.
15,2% skontrolowanych partii to błędy w oznakowaniu
Wiele uchybień formalnych wynikało z prób budowania przewagi marketingowej na granicy prawa lub zwykłego niedopatrzenia. Inspektorzy kwestionowali między innymi:
- Brak procentowej zawartości tłuszczu w widocznym miejscu lub podawanie jej za pomocą niedozwolonych sformułowań typu „nie mniej niż…”.
- Sugerowanie szczególnych właściwości produktu, np. poprzez stosowanie haseł marketingowych typu „bez konserwantów”. Zgodnie z prawem, do klasycznego masła i tak nie wolno dodawać konserwantów – eksponowanie tego faktu jako wyjątkowej zalety bezpośrednio narusza unijne Rozporządzenie nr 1169/2011 (FIC), ponieważ wprowadza konsumenta w błąd.
- Niewyróżnienie składników alergennych w wykazie składników – co rodzi już nie tylko ryzyko prawne, ale i bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
- „Kreatywne” podchodzenie do terminów ważności – wydłużanie deklarowanego okresu przydatności do spożycia bez pokrycia w rzetelnych badaniach przechowalniczych.
- Błędy techniczne, brak informacji o warunkach przechowywania lub ich nieumieszczenie w bezpośrednim sąsiedztwie daty minimalnej trwałości.
Dla producentów te laboratoryjne wpadki oznaczają natychmiastowe zderzenie z restrykcyjnym prawem żywnościowym. Wprowadzenie do obrotu towaru fałszowanego lub niezgodnego z deklaracją niesie za sobą wysokie kary finansowe nakładane przez IJHARS czy UOKiK (często liczone jako procent od obrotu firmy), a nawet konieczność natychmiastowego wycofania partii ze sklepów na koszt producenta. Należy wziąć pod uwagę też ogromne straty wizerunkowe i ryzyko zerwania kontraktów przez sieci handlowe.
Ten raport udowadnia na liczbach, że kontrola sensoryczna w nowoczesnym przemyśle spożywczym to zaledwie pierwszy, wstępny krok. Prawdziwe bezpieczeństwo marki i stabilność biznesu buduje się dziś w laboratorium.
Współczesne zarządzanie jakością w branży spożywczej to w gruncie rzeczy zaawansowane zarządzanie ryzykiem. W czasach tak wysokiej czujności konsumentów i regulatorów, czekanie na to, co wykaże losowa, urzędowa inspekcja, staje się loterią, na którą stabilny biznes po prostu nie może sobie pozwolić.
W Centrach Badawczo-Rozwojowych Uniwersytetu Zielonogórskiego na co dzień obserwujemy te wyzwania. Wiemy, jak trudne bywa precyzyjne zmapowanie wszystkich ryzyk na styku technologii, łańcuchów dostaw surowca i rygorystycznego prawa żywnościowego. Dlatego wspieramy firmy dostarczając twarde, niezależne wyniki analiz, zanim produkt trafi pod lupę inspektorów.
O Autorce: dr Justyna Korycka-Korwek – Dyrektor Centrum Zdrowie i Jakość Życia w CBR UZ, ekspertka w dziedzinie technologii żywności i toksykologii. Pomaga firmom z branży spożywczej przekuwać innowacje naukowe w sukces rynkowy.

by